środa, stycznia 24, 2007

Komuniści w ChRl maja trudności z Internetem....

"Zadaniem sieci jest złapanie ryb,
A kiedy ryby są złapane, sieć jest zapominana.
Zadaniem potrzasku jest złapanie królika,
A gdy królik jest złapany - potrzask zostaje zapomniany.
Zadaniem słów jest przenoszenie idei,
A gdy idee zostają uchwycone, słowa są zapominane.
Gdzież mogę znaleźć tego, który zapomniał słów?
On jest tym, z którym chcę rozmawiać.
- Zhuangzi (庄子)





Chiny na internecie? W tym roku ilość użytkowników internetu w ChRl (128 milionów w styczniu 2006...wzrost do stycznia 2007 -26 milionów ) przewyższyła USA (154 milionów w styczniu 2006)...

_______________________________________

Kina uppges av flera forskare och människorättsorganisationer ha en mycket stor stab med medarbetare som sprider regimvänliga åsikter genom bloggar och hemsidor. På så vis hoppas man kontrollera internet genom att sprida åsikter, snarare än genom att kväsa dem. Hur många som ingår i staben är inte känt. Kina själva hävdar att det är åtta, medan människorättsorganisationer har siffror mellan trettio- och hundratusen.

Nicklas Lundblad tror att en anledning till utspelet om hårdare kontroller kan vara att Internet håller på att glida regimen ur händerna.

- Jag är inte förvånad över att de tar hårdare tag, men jag är förvånad över att de går ut med det offentligt. Kanske känner de att de håller på att tappa kontrollen och därför måste skrika högre, säger han.

sobota, stycznia 13, 2007

SZWEDZKI EPIZOD KSIĘDZA METROPOLITY

Przy okazji warto się zastanowić nad posttotalitaryzmem:

Czytając książkę Andrew Wilsona „Wirtualna Polityka: fingowanie demokracji w postsowieckim świecie” zaczynam powątpiewać, czy Książę Machiavellego dałby radę przetrwać choćby jeden dzień we współczesnej Moskwie. Wilson opisuje realia polityczne w państwach postsowieckich, gdzie nic nie jest takie, jak się wydaje. Rywalizujące partie na lewicy i prawicy kończą jako czyste fikcje, migoczące na ekranach telewizyjnych wirtualne reprezentacje z ich fałszywymi adresami, numerami telefonów, pracownikami i cała resztą....

________________________________________

NOWA GAZETA POLSKA

Sztokholm, 10 styczeń 2007

www.polonica.se, e-ml polonica@polonica.se

Ludomir Garczyński-Gąssowski

SZWEDZKI EPIZOD KSIĘDZA METROPOLITY

W związku z wyjazdem do Szwecji przekazałem „GREYOWI” (pseudonim ks. Stanisława Wielgusa – LGG) zadania /w załączeniu/ i omówiłem sytuację operacyjną na tym terenie. Generalnie o ile zetknie się ze środowiskiem emigracyjnym występować będzie jako naukowiec KUL o poglądach opozycyjnych wobec władz PRL, ale z pozycji katolickich /poglądy umiarkowane, bez elementów awanturniczych/. (z notatki Ppłk. J. Mazurka)

Dnia 12 lipca 1977 przybył do Szwecji ks. dr Stanisław Wielgus. Nim to się stało. Przybysz do Królestwa Szwecji odbył rozmowę ze "swoim" oficerem prowadzącym podpułkownikiem Mazurkiem. Powiedział mu, że został zaproszony przez b. miłą panią doktór filozofi (dziś już dawno profesor) z Uppsali panią Elizabeth Pilz zamieszkałą (dokładny adres) oraz charakterystyka: "Pani Elizabeth jest rozwódką b. żoną pastora p. Stengera. Ma lat 39" (ks. dr miał wówczas lat 38 lat). Dodatkowo, drobiazgowo ks. dr podaje, że: "pani P. jest pracownikiem Uniwersytetu w Uppsali (historykiem sztuki "bizantystką") oraz, że jej brat i matka mieszkają w Uppsali, siostra w Sztokholmie, a szwagier jest lekarzem". Więcej ksiądz doktor nie zapapamiętał z tego co mu pani Elizabeth mówiła, gdy gościł ją w Polsce. Te wszystkie szczegóły notuje pilnie i podaje w swoim raporcie pan ppłk J. Mazurek. Panią Pilz ksiądz Wielgus poznał, gdy był na stypendium w Monachium. Po jej pobycie w Polsce pani P. napisała "pozytywny artykuł o Polsce i opublikowała w naukowym czasopismie szwedzkim". Tytułu pisma ksiądz nie pamięta, ale zapamiętał, że pani P. "posiada pewne kontakty w środowisku polskim w Szwecji między innemi zna państwa Brzezińskich. Może chodzi o Zbigniewa Brzezińskiego członka PPS i przedstawiciela Free Poland na Szwecję? Zastanawia się piszący raport z tego spotkania eSBek. Chociaż nie powino się udzielać informacji eSBekom to zaspokoję pana ppłka Mazurka ciekawość. Nie chodziło o pana Zbigniewa Brzezińskiego ze Sztokholmu, ówczesnego skarbnika PPS i byłego członka AK lecz o nieudzielającą się politycznie rodzinę Brzezińskich z Uppsali. I przy okazji pan Zbigniew Brzeziński z Free Poland nie miał nic wspólnego, ale gdzieś dzwoniło, choć w innym kościele. Załozona przez mitomana byłego folksdojcza i żołnierza Werhmachtu Konstantego (Konstantina) Hanffa organizacja dywersyjno- terrorystyczna Free Poland czyli Wolna Polska rzeczywiście w tym czasie wchodziła na terytorium skandynawskie. W Szwecji kontakty z WP nawiązał ówczesny sekretarz PPS Kazimierz Gruszka (czyli coś z PPS było na rzeczy). Gdy Wolną Polskę FBI usunęło z USA, a Kulura i Radio Wolna Europa ostrzegło przed nią Emigrację to Gruszka i młodzieżówka PSS zerwały z Wolną Polską wszystkie kontakty. Inna rzecz, że te kontakty przejeli młodzi narodowcy z południa Szwecji. Do notatki ppłk. SB Mazurka z dnia 27 czerwca 1977 (z której zaczerpneliśmy powyższe dane) dołączona jest instrukcja przekazana ks. dr. Stanisławowi Wielgusowi na pobyt w Szwecji. Przytaczamy tę instrukcje w całości:

Lublin, dnia 24 czerwca 1977 TAJNE. SPEC. ZNACZ.

Egz. poj.

1. W związku z Pana wyjazdem prywatnym do Szwecji na okres 4 tygodni - Służba Wywiadowcza prosi Pana o zwrócenie uwagi na następujące problemy:

2. - wroga działalność środowisk emigracji polskiej w odniesieniu do kraju /ulotki, broszury, wywiady w prasie, TV, publikacje/;

3. - powiązania osób czy grup prowadzących wrogą działalność z elementami antysocjalistycznemi w Polsce /przesyłanie materiałów KOR, ROPCZiO, Nież. Grupa Chrze. Demokratyczna, Studencki Komitet Solidarnościowy itp. z Polski, kanały przerzutu, nadawcy, odbiorcy/;

4. - o ile możliwe nawiązywać trwałe kontakty z osobami wpływowymi w kołach naukowych /środowisko polskie/ a prowadzącymi działalność publicystyczną krytyczną wobec władz i ustroju w Polsce;

5. - w Uppsali starać się dotrzeć do osób zajmujących się sprawami "Anexu" /Uniwersytet w Uppsali/. W orbicie swojego zainteresowania mieć również Stefana Szechtera - Michnika zam. w Uppsali.

Gdyby zaszła pilna potrzeba nawiązania kontaktu - przedstawiciel nasz zwróci się za hasłem:

" Czy nie był Pan miesiąc temu na wycieczce w Rzymie?"

Odpowiedz: " Nie, wybieram się do wiecznego miasta dopiero w

przyszłym roku".

Znak rozpoznawczy /spinka/ nie obowiązuje. Kontakt może być nawiązany w każdym miejscu, czasie i okolicznościach.

Zadanie niniejsze przekazano "GREYOWI" na spotkaniu w Lublinie w dniu 24.06.1977 r. Przyjął do wiadomości i wykonania.

(Nieczytelny podpis ppłka J. Mazurka). (Skróty i pisownia jak w orginale. "GREY" to kryptonim ks.dra Stanisława Wielgusa)

Duzo z tego nie wyszło. Jak wynika z raportu ppłk. Mazurka z dnia 5 września 1977 r.: Ks. Stanisław Wielgus zdał mu 3 września sprawozdanie, że swoich dokonań w Szwecji. Wg oceny pana ppułkownka ks. Wielgus wykonał zadanie tylko częściowo. Nawiązał kontakt z profesorem Józefem Trypućką z którym spotkał się trzy razy. Dowieział się, że Trypućko, który pozuje na jakiegoś arystokratę z dawnych magnatów kresowych, utrzymuje kontakty z naukowcami w Polsce przedewszyskim z prof. PAN Pawłem Czartoryskim.

Wyprawa z Uppsali do Sztokholmu się nie udała. Ksiądz Doktor nie dotarł do środowiska emigracyjnego, bo Dom Związku b. więźniów politycznych, gdzie koncentruje się życie emigracji politycznej był w tym czasie zamknięty. Jeśli była to niedziela lub sobota to siedziba PZbWP była zamknięta, ale wystarczyło zatelefonować i się umówić. Inna rzecz, że w poradniku dla agentów pomylono adres naszej siedziby i nie podano telefonu. „Grey” nie potrafił też skontaktować się ze Stefanem Michnikiem. Pewnie nadmiernie go nie szukał. Nie ulega wątpliwości, że „agent Grey” pozorował tylko działania.

Inni agenci nie. Szwecja od połowy lat siedmdziesiątych ub. wieku była tak samo ważna jak „polski Londyn”. Od pamiętnej wizyty Gierka (czerwiec 1975), od czasu zniesienia wiz i najazdu „turystów”, emigracja odmłodniała. Wydarzenia w Kraju (List 75, rewolta w Ursusie i Radomiu, powstanie KOR-u i innych ugrupowań niepodległościowych), duzy ruch promowy, przemyt w obie strony informacji i wydawnictw, pierwsze połączenie automatyczne między Sztokholmem i Warszawą, to wszystko nie dawło spokoju naszym ESBEKOM.

W zastępstwie ks. Wielgusa odpowiemu ppłk. Mazurkowi na jego pytania.

Wywiady w prasie i TV z działaczami z Kraju organizowali: Jakub Święcicki, Maria Borowska, Ryszar Szulkin, Andrzej Koraszewski, Aleksander Orłowski i inni. Ulotki, broszury i czasopisma wydawane były przez RUP (Marek Trokenheim, Kazimierz Gruszka, Leszek Skurłat) i przez PZbWP (A. Koraszewski, L. Garczyński-Gąssowski, Tomasz Sionkowski, Tomasz Krajewski, Paweł Krzyżanowski i Tadeusz Welz) Wymieniam tylko najważnielszych. Materiały KOR i Studenckiego Komitetu Solidarnościowego drukowane w obu ośrodkach dostarczali J. Święcicki i Józef Dajczgewand. „Puls” i „Niepodległość” (pisma przedrukowywane w Szwecji) dostarczał Koraszewski. Materiały ROPCiO dostawaliśmy zwykłą pocztą na podstawiony adres pani Sussy Jansson. Święcicki i p. Borowska organizowali dla polskich opozycjonistów zaproszenia od znanych intelektualistów szwedzkim, którym to trudno było odmówić. Norbert Żaba organizował z przybyłemi krajowcami publiczne spotkania. W kwietniu 1977 gościł w Szwecji Adam Michnik na jednym ze spotkań pojawił się Stefan Michnik, który wówczas współpracował (bez względu na swoją przeszłość) z paryską „Kulturą” (podpisywał się jako Szwedowicz lub Szwedowski). Sądzę, że stąd zainteresowanie ppłk. Mazurka jego osobą. Dowcip polega na tym, że nasze środowiska były otwarte i przyjmowaliśmy każdego. Chroniliśmy tylko nasze kontakty krajowe. Wszystkie teksty podpisywaliśmy. Na naszych wydawnictwach były adresy i telefony. Nasze prywatne numery były dopstępne w książkach telefonicznych, ale ludzie pokroju ppłka Mazurka, u których wszystko było tajne przez poufne nie mogli w to uwierzyć. Wiedzieliśmy doskonale, że nachodzą nasz różni podstawieni ludzie, ale nam to nieprzeszkadzało dawaliśmy im tak jak i innym nasze i powierzone nam prze różne fundacje amerykańskie wydawnictwa. Miesięcznie szło do Polski 200 do 300 nielegalnych wydawnictw. Większość dochodziła. Skonfiskowane przez celników egzemplarze często też trafiły na rynek, bo miały swoją wartość handlową.

Osobiście jestem wdzięczny J. Ex. Abp Stanisławowi Wielgusowi, że dzięki Jego niedoszłemu ingresowi przypomnieliśmy sobie stare dobre czasy. No i załuję, że w tedy w lipcu 1977 ks.dr. nie dotarł do naszej redakcji. Dostałby od nasz broszurę Koraszewskiego zawierającą m.in.: Manifest Sacharowa, Czechosłowacką Kartę 77 i Deklarację Ruchu Demokratycznego – podpisaną przez 110 polskich czołowych intelektualistów. Dali byśmy Mu także bieżący numer „Wiadomości Polskich” z niewygodnymi dla władz PRL punktami Umowy Helsinskiej i matriałami KOR i SKS oraz bieżacy nr „Jedności” z artykułami Adama Michnika i Leszka Kołakowskiego oraz z proroczym felietonem Piotra Sakowskiego o agentach i polskim pierwodrukiem wspomnień b. ambasadora USA w Polsce Artura Bilissa Lane’go „Widziałem jak zdradzano Polskę” (o słaszowanym referendum). Były tam też inne materiały historyczne i komiks Józka Dajczgewanda o Leninie. Wszystko to mogło się przydać jak nie samemu księdzu to Jego mocodawcom.

Sztokholm, 10 stycznia MMVII Ludomir Garczyński-Gąssowski

Były redaktor pisma PZbWP „Jedność”

przedruk za zgodą autora

Archiwum bloga

Współtwórcy